• 02.01.2009 :: 08:58

    Komentuj (0)

    1141) Downtown. Trzeba przyznać, że widoczek na Centrum z Alei JPII jest imponujący. Chcąc nie chcąc Warszawa jest skazana na wieżowce - czy to komus się podoba czy nie. Bądź co bądź chyba najlepiej symbolizują "nieśmiertelność" tego miasta, pęd Warszawy do rozwoju. A w ciągu najbliższych lat przybędą nam kolejne.



    1142) Emilii Plater. Ale Centrum to nie tylko lśniące szkłem budynki - to także bieda chodniki - po których stąpając ma się duże wątpliwości czy wojna i powstanie skończyły się ponad 60 lat temu. Niby są chęci, jest projekt, są plany, ale Emilii Plater jakoś nie ma szczęścia do pójścia w bardziej estetyczną stronę.



    1143) Dziki Zachód. Pod wieloma względami bardzo trafne określenie tego obszaru Woli. Mimo, iż w latach propagandy i sukcesu kroniki regularnie donosiły o przywróceniu dzikiego zachodu miastu to "dzikość" nadal straszy. Straszy bałagan architektoniczny, straszą kamienice - kamienice które jakims cudem przetrwały wojne i powstanie, a także kilkadziesiąt lat PRLowskich zapędów z uczynienia Warszawy stolicą na miarę ludu socjalistycznego. Trudno powiedzieć, przez ile dekad będziemy jeszcze oglądać bałagan w okolicach ul. Żelaznej. Może on się skończyć za lat kilka, ale może i przetrwać kolejnych 60. Wszystko zależy od dobrego przygotowania planistycznego.



    1144) Praskie podwórka studnie. Wielu przerażają, wiele osób czuje dreszcz, czasem wstręt do zapuszczania się w otchłań podwórek. Mylne pojęcie.



    1145) Westin od tyłu. Czyli od strony mniej znanej. Każdy kojarzy szklaną tubę z narożnika Grzybowskiej i JPII. Z tyłu Westin też wygląda nie najgorzej.



    1146) Reklamowy syf. Czyli typowa "Wolna Warszawianka" - właściciele, czy podnajemcy budek przy JPII czują nieodparte prawo do zajęcia każdego wolnego metra kwadratowego upstrzoną reklamą. Wypaczyła nas komuna, a kapitalizmem się zachłysneliśmy. Efekt mamy jaki mamy, każdy jest Panem, każdy ma prawo do wszystkiego, jakiekolwiek ograniczenie traktuje się jako atak na wolność osobistą. A prawda jest taka, że jako Polacy nigdy nie mieliśmy wyrobionego poczucia estetyki, lubimy kicz pstrokatość - bo to oryginalne i wyjątkowe...



    1147) Tunel średnicowy. Chyba najważniejsze techniczne osiągtnięcie XX wiecznej Warszawy. Ktoś może powiedzieć, a Metro, a to czy tamto... Jak na lata XXXte tunel wraz z całą trasą średnicową był ewenementem, ewenementem potrzebnym temu miastu, miastu które do tej pory spinało zachód ze wschodem na linii Wisły. Powstała z niewoli Rzeczpospolita to i brzegi Wisły musiały zostać symbolicznie spięte w całość. Po wojnie odbudowany i rozbudowany. Który z tuneli jest przedwojenny, a który powojenny - mało kto wie - przy jakiejś kolejnej okazji będzie można o tym napisać...



    1148) Szklany BUW nad Wisłą. Po wielu dekadach odsunięcia się miasta od Wisły widać powolny pęd do powrotu nad brzeg rzeki. BUW jest preludium, za nim powoli postepują kolejne inwestycje ktore w założeniu przynajmniej lewy brzeg mają przywrócić miastu. Buduje się CN Kopernik. Żal, że prawobrzeżne chaszcze, bez nijakiej wartości przyrodniczej, pełne samosiejących topol i innego roślinnego badziewia traktuje sie na równi z Parkiem Narodowym. Ktos powie to ewenement, oryginalność - puszcza w mieście. Ja mam inne odczucia. Bo jak za X lat uda nam się zabudować lewy brzeg, stworzyć bulwary na miarę stolicy - to jak silnie kontrastować będzie zalesiony prawy brzeg - znów podniosą się głosy jak to sie Pragę traktuje, pozostawia samą sobie wegetacji...



    1149) Przegięcie. Zdjęcie doskonale symbolizuje, pod jakim ciężarem ugina się miasto zasypane tysiącami ulotek wszelkiej maści. Walka z wiatrakami, ktoś to roznosi, ktoś rozkleja - i po stronie tych ludzi jest wina - podjęcie zarobku w takiej formie świadczy o totalnej znieczulicy estetycznej połączonej ze swoistym wyrazem egoizmu. Parcie po trupach do prywatnego dobra...



    1150) Koszykowa. Zmaltretowana, ale w dalszym ciągu piękna i ciekawa. Wyjątkowa ulica, rozdarta w pół zabudowaniami MDMu. Spinająca Plac Na Rozdrożu z Placem Zawiszy. Na codzień mijana w poprzek. Spacer całym ciągiem Koszykowej jest bardzo ciekawą wycieczką godną osobnej relacji.

    Komentuj (0)

  • 21.01.2009 :: 11:10

    Komentuj (2)

    1151) Ludzie spoza układu. Zdjęcie dedykowane pewnemu Panu z pewnej frakcji politycznej. Przyznać trzeba, że zrealizowany układ słoneczny u podnóża Pomnika Kopernika wniósł trochę innowacji w wyremontowane Krakowskie Przedmieście. Jedno jest pewne, kiedy styąpaliśmy po nierównych chodnikach ze spuszczonymi głowami, uważając czy nie wpadniemy w jakąś dziurę, nikt nie zwracał uwagi na szare elewacje kamienic przy KP. Teraz gdy w zasadzie chodniki są równe można z dumą podnieść głowę i cieszyć się widokiem niewyremontowanych kamienic. Tu niestety duży minus dla Uniwersytetu, którego dwa budynki wydziałowe w sąsiedztwie kościoła Św. Krzyżą od dawna proszą się o remont.



    1152) Dziadek PIłsudski jako parkingowy. W jednym jesteśmy zgodni, że pomnik Marszałka z Placu Marszałka chyba nikomu się nie podoba. Smutny Pan pilnujący samochodów. Nie dziwne, że J. Waldorf był inicjatorem wybudowania drugiego pomnika Marszałka w Alejach Ujazdowskich, który prezentuje juz lepszy poziom. Należy liczyć, że być może w niedalekiej przyszłości uda się chociaż zmienić otoczenie Marszałkowskiego pomnika na Placu... www.placpilsudskiego.pl



    1153) Królewskie rządzi w Warszawie. A jeśli w Warszawie to i nad Wisłą, niestety praskie chaszcza pełne są wszelkiej maści opakowań zwrotnych i bezzwrotnych po napojach procentowych i bezprocentowych. Ale cuż się dziwić. Zieleń, panorama pięknego miasta po drugiej stronie, do WC niedaleko... Zmienia nam się brzeg Wisły: BUW, CN Kopernik, Stadion Narodowy to tylko preludium, bo może wreszcie uda się kiedyś wybudować bulwary z prawdziwego zdarzenia, port praski stanie się portem, a Syrenka spod Mostu Świętokrzyskiego ujrzy na drugim brzegu plaże, które będą podmywane przez czystą Wisłę...



    1154) Słup ogłoszeniowy z Placu Unii Lubelskiej. Jedyny zachowany, w oryginalnym kształcie i w peirwotnej lokalizacji od 1894 roku. Mała miejska architektura w przedwojennej Warszawie stała na najwyższym poziomie. Mamy wzorce o których zapominamy zamiast przywrócić je miastu. Latarnie pastorałki skutecznie zastępują PRLowskie betonowe paskudy. Niestety warszawskie słupy ogłoszeniowe to obecnie w większości przyadków plastykowe, zielonkawe paskudy, któe szpecą zarówno Stare Miasto jak i nasze wysokie szklane downtown.



    1155) Mokrą masz Warszawo twarz. Ciepłe jesienne popołudnie, miasto żyje swoim popołudniowym szczytem, ludzie pędzą z pracy do domu, deszcz pokropuje - warto czasem zatrzymać się w jakiejś bramie, przyjrzeć się tak jak i ona życiu tego miasta. Bramy kamienic w Alejach Jerozolimskich widziały wiele: Dworzec Wiedeński, budowę pożar i wysadzenie Dworca Głównego, parady wojsk niemieckich, polskich, radzieckich, budowę PKiNu, Cricolandy i stadion pod pałacem... Swiadkowie historii, którzy jeszcze trochę muszą pocierpieć patrzeć na niezagospodarowane przestrzenie wokół Pałacu kultury.



    1156) Łazienki. Przynajmniej Łazienkowskich pałaców i pałacyków nie udało się Niemcom wysadzić. Choć dziury pod ładunki wybuchowe były juz ponawieracne, niezdążyli chłopaki dokończyć swego bestialskiego mordu na stolicy. Pałac na wodzie z pływającymi gondolami - jeden z najciekawszych widoków w Łazienkach.



    1157) Warszawski dzień. Gnojna górka na Starym Mieście jest jednym z ciekawszych tarasów widokowych na Wisłę. Co prawda po drugiej stronie rzeki tylko chaszcze, ale "i tak jest pięknie". Strzeliste wieże katedry praskiej, komin EC Żerań... I pomyśleć, że pod nogami mamy kilkaset lat śmieci... Śmieci które przysporzyły wiele trudności przy budowie schodów z podzamcza.



    1158) Skrzwywdzona Chłodna. Na tej ulicy nawet flagi narodowe nie chcą równo wisieć. Wola nie patrzeć na tragizm losów tej ulicy, która od głównego szlaku na zachód, jakim była przez kilkaset lat została sprowadzona do zapomnianej, zaniedbanej wręcz rynsztokowej uliczki. Tak się nie robi - niestety dygnitarze z poprzedniej epoki uznali, że Leszno, które od zawsze staowiło cień Chłodnej zyska na ważności i szerokości. Żal Chłodnej, żal tej zapomnianej ulicy. Co prawda co chwilę się słyszy o projektach rewitalizacji, ale powiedzmy sobie szczerze, w stolicy więcej się słyszy, ale niestety nie wiele z tego się widzi.



    1159) Ruiny Banku Polskiego. Czyli w tym miejscu wojna skończyła się wczoraj, a w zasadzie przedwczoraj, bo ruiny Banku przetrwały w nieco lepszym stanie powstańczą tragedię. Bodajże komuniści początkowo mieli na uwadze poprowadzenie trasy WZ na miejscu banku, nie chcąc brać w środek Pałacu Przebendowskich. Ale wyszło jak wyszło. Pałac ostał się wyspą, a z Banku nie pzoostał kamień na kamieniu... Przez tragizm imponujący widok przy wjeździe pod Stare Miasto...



    1160) Krakowskie Przemieście, a w zasadzie jego początek przy dzwonnicy kościoła Św. Anny. Jedno z ciekawszych miejsc odbudowanej Warszawy. Z jednego miejsca doskonale widać trud odbudowy Zamku Królewskiego i Starego Miasta, przy jednoczesnej linii Trasy WZ. Gdzieś tam za drzewami majaczy praska panorama, u podnóża mieni się Mariensztat, a nad nim czuć już ducha nowoczesnej Warszawy bo spogląda na nas Most Świętokrzyski w towarzystwie kilku żurawi budujących CN Kopernik i mieszkaniówkę nad Wisłą. Bacznym okiem znad Podwala spogląda Intraco wraz z młodszym braciszkiem North Gate. Już taka jest ta nasza Warszawa, że stare przenika się z nowym, często na zasadzie kontrastu, ale w cąłości tworzy to jednolity stołeczny organizm.

    Komentuj (2)

  • 23.01.2009 :: 13:45

    Komentuj (0)

    1161) Długa Kijowska. Choć ulica Kijowska sama w sobie jest chyba jedną z najbrdzydszych warszawskich ulic, to z uwagi na przestrzeń i dość chaotyczną zabudowę, to może poszczycić się najdłuższym budynkiem w Warszawie. 500 metrów robi wrażenie. Choć ten bloczek już wielokrotnie gościł na ramach Filosssografii to nie mogłem pokusić się aby go nie pokazać w pełnym słońcu.



    1162) Wyższa Warszawa. Gdzieś tam wyżej ponad dachami jest ta inna Warszawa. Pełna dachów, wentylatorów, kominów. Nie zawsze wygląda atrakcyjniej niz z powierzchni ziemi. Jednak jeśli miałbym wybierać okna na podwórko studni, czy na wyłaniające się znad wentylatorów wieżowce - wybrałbym wariant nr 2.



    1163) Warszawskie ścieżki rowerowe. Ktos kiedyś zarzucił, że Warszawa jest uboga w ścieżki rowerowe. Tym pogłoskom mówimy stanowcze NIE. Ścieżki są, a jakże, przykładem niech będzie ta w ciągu ulicy Sobieskiego, a że słup w drodze? Zawsze można się zatrzymać, złapać zarówno słup jak i oddech... A tak na poważnie - brawo dla projektanta i wykonawcy...



    1164) Mariensztat. W każdym innym mieście to osiedle nie wzbudziłoby zbytniego zainteresowania, ale w Warszawie, jako pierwsze powojenne osiedle zasługuje na uznanie. Mariensztatu nie da się nie lubieć. Miły przyjazny i zapomniany zakątek miasta. Olbrzymi potencjał który nie jest wykorzystywany, ale co można zrobić na rynku wokół którego w przewarzającej mierze mieszkają emeryci którzy żadnego hałasu sobie pod oknami nie życzą...



    1165) Ursynów da się lubić. A czemu nie. Potocznie określany sypialnią, może i sypialnią kiedyś był. Gdy nie było dróg dojazdowych, komunikacja kulała, a sklepów było jak na lekarstwo. Obecnie jak wiadomo Ursynów to prestiżowa dzielnica do zamieszkania. Dzielnica naibera kształtu. Usług pod dostatkiem, metro pod nosem. Ci dla których Ursynów jest nadal tylko blokowiskiem sypialnią jakim mianem określą Białołęke z nowy osiedlami pod nazwą Derby 43, 56 czy ile ich tam jest...



    1166) Niesamowite Śródmieście Południowe. Jakże Warszawie brakuje takich widoków. linia dachów po horyzont, poprzecinana jedynie wieżycami kościołów. W Śródmieściu Południowym mamy jedynie posmak tego co kiedyś rozciągało sie na przestrzeni kilkudziesięciu km kwadratowych... Na poniższym kadrze górujące wieże Św. Zbawiciela nad wysoką zabudową ul. Noakowskiego. U podnóża niestety wszedł w kadr kawałek osiedla pod komiczną nazwą "Kombajn" - to te kilka paskudnych bloczków przy Rondzie Zawiszy u podnóża najbrzydszego warszawskiego wieżowca - wiadomo jakiego...



    1167) W górę serca. Taki napis po Łacinie widnieje na murach kościoła Św. Krzyża. Jakże w cały tragiźmie pokrzepiający musiałbyć widok zwalonej figury Chrystusa wskazującego ręką właśnie na ten napis. I serca sie podnniosły tak samo jak to miasto z bezkresu ruin. Jednak do dawnej świetności jeszcze daleko...



    1168) Tylko Polonia na Muranowie. Chciałoby się dodać "paskudzi mury i ściany". Niestety takie hasła w takiej formy nie przynoszą popularności stadionowym wojownikom. Jedno jest pewne, wojnę na murah zawsze przegrywają mieszkańcy którzy muszą na te paskudztwa patrzeć.



    1169) Tu była ulica Solna. Widoczna na zdjęciu kamienica Trachtenberga to jedyny świadek dawnej ulicy Solnej. Obecna Aleja Jana Pawła tylko na krótkim odcinku istniała przed wojną. I miała raptem kilkanaście metrów zamiast kilkudziesięciu. Kamienica mimo, że otoczona wokół Socrealistyczną wyższą zabudową dobrze się trzyma choć po wojnie niestety obniżona o dwa piętra.



    1170) Mirów. Takie widoczki lubię najbardziej. Ktos powie, jak można lubić taki bałagan architektoniczny? Tu kamienica, tam wyższe PRLowskie bloki, a nad nimi nowoczesne wieżowce. Tak ten chaos można lubić. Na tym przykładzie doskonale widać jak to miasto się zmienia i rozwija.

    Komentuj (0)