• 06.10.2009 :: 20:21

    Komentuj (1)

    1341) Dawnej Marszałkowskiej ślad. Kilka, a nawet kilkanaście perełek przedwojennej Marszałkowskiej nam się zachowało... Nijak to się ma do ponad 100 numerów przedwojennych. W dodatku rodzynki przeplecione z blokami, lub socrealem - wręcz niezauważalne. Każdy z nas lubi chyba pogdybac, jakby Marszałkowska wyglądała, gdyby nie wojna, nie powstanie i nie komuna... Miejsce nielicznych już kamienic dwu i trzy kondygnacyjnych zajęły by modernistyczne wielopiętrowe kamienice i Marszałkowska - ulica prosta niczym włoska autostrada nie miałaby konkurencji na wschód od Łaby - w tej części Europy... Stało się jak stało. Ostatnio Zarządcy bloków przy Marszałkowskiej wprowadzają nowy majtkowy trend na elewacjach... Ech...



    1342) Koszykowa, której nie ma. Nostalgicznego tonu dalszy ciąg. Ulicę Koszykową PRL pogrążył i dobił. Środkowy odcinek zniknął pod piętnem MDMu... Lecz na tyłach socrealistycznego świata pozostały ślady dawnego przebiegu tejże ulicy. Tak jest z dwoma kamienicami które niczym wyspy na socrealistycznym oceanie pozostały na tyłach Lwowskiej/Śniadeckich/Koszykowej... Widok nietypowy... Wydaje się jakby widoczna w kadrze kamienica i oficyna sąsiedniej kamienicy złapały oddech i w spokoju ogromnego podwórza doczekują swych ostatnich dni... na bocznej ścianie kamienicy wspaniałe pozostałości walk z powstania...



    1343) Mariensztat - zapomniany urok. Jakoś dziwnie szerokim łukiem omijamy Mariensztat. Dużo bym dał aby ujrzec jego przedwojenne oblicze, ale mamy jedno z pierwszych osiedli PRLu - tzw. zamiast. Zarządcy budynków słabo dbają o swoje nieruchomości. Tynkli się sypią, farba odchodzi. Poza sporadycznymi remontami Mariensztat faktycznie przypomina dzielnicę XVIII wieczną... Może jest to jakaś zależnośc naturalnego postarzania pseudozabytków w Warszawie...



    1344) Duma warszawskiego skyline'u. Z daleka lśniące elewacje, szkło, czasem kamień, przeważa zielonkawy odcień. Czyli to czego inne miasta w Polsce jeszcze nie mają i chyba długo miec nie będą. Piękne panoramki, a jak jest w rzeczywistości? U podnóża osiedle bloków, których mieszkańcy traktują śródmieście jak własny folwark. Trawniki funkcjonują niczym plantacja nawozów naturalnych. Aut więcej niż na parkingu Arkadii w wolną sobotę. Jednym słowem nie jest wesoło - ot typowo warszawski kontrast... Ale i takie wycieczki dają duże doznania... Polecam, choc gości spoza miasta lepiej poprowadzic w ciekawsze rejony...



    1345) Watszawskie widoki. Tak jakoś nie warszawsko - ale tylko na pierwszy rzut oka. Wieżowce jakieś mniej znane, brak PKiNu, a jednak. Intraco dorobił się młodszego braciszka w postaci North Gate i razem niczym północna brama do Śródmieścia w otoczeniu nowej kilkunastopiętrowej mieszkaniówki nadają nowy charakter dzielnicy która przez ostatnie kilkadziesiąt lat zdominowana była przez ryk silników autobusowych. Niestety coraz głośniej podnoszone są poglądy, o usunięciu z listy Unesco w przypadku dalszego zepsucia panoramy Starego Miasta wieżowcami w tle... Jakiego zepsucia... Kolejny warszawsk kontrast - pokazujący pęd tego miasta do rozwoju, nowoczesności wbrew panującym stereotypom.



    1346) P... solniczkę. Że się tak brzydko wyrażę. Typowy przedstawiciel tureckiej architektury lat 90tych, która próbowała zdominowac warszawski krajobraz. Nie mają szczęścia Aleje Jerozolimskie szczęścia do miłośników Kebabu... Blue City, Toi Toi przy placu Zawiszy no i solniczka - jak dobrze, że tylko jedna z pięciu... Z jednej strony brzydal, ale taki swojski nasz brzydal, mimo że z daleka czuc od niego wschodem...



    1347) Szmulki ciekawe są. Niby ubocze, niby zapomniana dzielnica, ale i tam dotarli PRLowscy urbaniści. Kilkanaście bloków szaf wylądowało wśród dzielnicy o wyraźnym prostopadłym charakterze ulic. Bloki nie trzymające pierzei, wystające niczym filip-y z konopii wśród kilkupiętrowych czynszówek. Na tym tle nowsza zabudowa, mimo, iż w dalszym ciągu nie perfekcyjna jest niczym zwiastun normalności po kilku dekadach PRLu...



    1348) Stare Miasto. Jeden z ciekawszych widoków na Starym Mieście. Zamek Królewski który przyczajony za kamienicami zachęca, aby podejśc bliżej, ujrzec go w całej krasie... Swoją drogą ciekawe jak jeszcze pod koniec lat 60-tych wyglądał wylot bez Zamku Królewskiego w tle..



    1349) Paskud z Twardej. Niby gargamel, ale jednak wypełniający narożnik i trzymający obydwie pierzeje. Dziki Zachód nie ma szczęścia do odbudowy. Na tle luźno rozrzuconych bloków przy Pańskiej czy Osiedla ZŻB - widoczna pseudokamienica może uchodzic za udany eksperyment...



    1350) Zaskakująco Długa... Może kiedyś, stąd i nazwa ulicy pochodzi. Obecnie Długa zaskauke kontrastami, na swym końcowym odcinku. Wystarczy obrócic się o 180 stopni i naszym oczom ukazuje się typowo warszawski widok bloków wystających znad zabytkowej zabudowy... Dobrze, że chociaż środkowy odcinek zachował się praktycznie bez uszczerbku ze swego przedwojennego charakteru...

    Komentuj (1)

  • 14.10.2009 :: 15:05

    Komentuj (1)

    1351) Para buch, koła w ruch. Tunel średnicowy jest dla mnie chyba najwybitniejszym osiągnięciem Warszawy dwudziestolecia międzywojennego - a kto wie czy i nie całego XX wieku. Żaden inny zamysł inżynieryjny nie usprawnił tak funkcjonowania miasta. Warto pamiętać, że pomysł kwitł już w czasach Lindleyowskich, ale realizacja przyszła po I WŚ. Swoją drogą ciekawe jak w pierwszych latach wyglądała podróż tunelem, gdy linia nie była zelektryfikowana... Przez pierwsze trzy lata tunel zasnuwały tumany ciemnej pary...



    1352) Szerokiej Marszałkowskiej moc. Myślenie o mieście przez pryzmat samochodu i przepustowości ulic. Takie pojmowanie rzeczywistości wpajał w nas PRL. Wydawać by się mogło, że po 1989 roku, zgodnie z obowiązującym kanonem w myśleniu Polaka, że wszystko co powstawało w poprzednim systemie jest be i trzeba to zburzyć lub przebudować, ludzie odwrócą się od szerokiej Marszałkowskiej i zatęsknią za normalną Śródmiejską ulicą. Niestety przyjmując amerykański model funkcjonowania duża część naszego społeczeństwa wjeżdża do sypialni łazienki samochodem. Ludzie którzy nigdy nie jechali autobusem narzekają jaka to komunikacja miejska jest zła i spóźnialska, a w dodatku obsługiwana samymi 30 letnimi Ikarusami... Dobrze, że polityka miasta dąży w kierunku ograniczania ruchu indywidualnego w mieście. Może zatem kiedyś doczekamy prawdziwie miejskiej Marszałkowskiej, a nie tylko Marszałkowskiej autostrady...



    1353) Nowy Świat by night. Wieczór na najbardziej zapomnianym i omijanym odcinku Nowego Światu. Swoją drogą daje się zauważyć brak świadomości pewnej części mieszkańców Warszawy, jeśli chodzi o rozgraniczenie i zasięg Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia. Ile razy na Placu Zamkowym słyszałem rozmowę przez telefon ze skwitowaniem "jestem na Nowym Świecie". Podobnie rzecz sie ma z końcowym odcinkiem Nowego Światu, między pomnikiem Kopernika, a Świętokrzyską, który jest postrzegany jako Krakowskie Przedmieście... Nikt nie mówi o znajomości przebiegu ulic na Ursynowie czy Bródnie, ale gdzie zaczynają i kończą się poszczególne ulice Traktu Królewskiego - wypadałoby wiedzieć.



    1354) Oś Saska. Tzn. kiedyś była to Oś Saska, obecnie w żadnym przypadku osi nie przypomina. Jesli mówimy o osi trzeba mieć na uwadzę symetrię w otoczeniu, zabudowie po obu stronach tejże Osi. Obecnie jedynie dom bez kantów i hotel europejski stanowia o osi Saskiej. No może jeszcze dwa bloczyska za Żelazną Bramą umiejscowione po bokach poniższego kadru. Rzekomą Oś przecina autostrada Marszałkowska, której nie sposób w bezpieczny sposób przekroczyć - trzeba nadkładać kilkaset metrów do Królewskiej, bądź Placu Bankowego. całość zamyka "przekręcony" Pałac Lubomirskich - i to by było na tyle - choc jak wiemy historyczna oś sięgała dużo dalej... Niestety obecnie Oś Saska to już tylko wspomnienie światłego ząłożenia Urbanistycznego, z którego obecnie zostały marne strzępy...



    1355) Starsze, nowe, stare, nowsze. Ot Warszawa. Stare przenika się z nowym. Brzydkie z ładnym. Wysokie z niskim. Taka była od zawsze i taka jeszcze długo będzie nasza Warszawa. Tak jak już kiedyś napisałem - tęsknimy za jednolitością, za morzem kamienic stojących w kwartałach pierzejowej zabudowy. Ale czy obecna Warszawa nie jest ciekawsza? Co by było gdyby od Placu Unii Lubelskiej do dworca Gdańskiego i od Prymasa Wyszyńskiego do Wisły (nie mówiąc o prawym brzegu miasta) ciągnęło sie morze kamienic... Nuda, nuda, nic się nie dzieje... Nie było by socrealistycznych założeń na MDMie i Muranowie. Bloki oglądalibyśmy na peryferiach, "szklane domy" powstawały by gdzieś poza śródmieściem... Nie należy traktować na poważnie tego stwierdzenia, ale warto zwrócić uwagę na różnorodność naszej Warszawy. Ktoś kto jej nie zna - nigdy nie wie "jakie miasto" ujrzy za najbliższym narożnikiem - i to jest prawdziwa wartość...



    1356) Dawnej Mokotowskiej moc. Mokotowska - jedna z niewielu ulic, którą spacerując i nie odwracając głowy w poprzeczne ulice mamy uczucie wielkomiejskiej przedwojennej Warszawy. Większość kamienic się zachowała, wśród nich wiele rodzynków, jak chociażby poniższa kamienica na skrzyżowaniu z Kruczą i Piękną. najpiękniejsza nie jest - ale skalą bije wszystkie okoliczne. Polecam obszerne podwórko studnie - które na ogól jest dostępne od strony Pięknej... Przydałby się remont - jak i 99% pozostałych budynków przy Mokotowskiej...



    1357) "Dziury" w śródmieściu. I nie chodzi tu bynejmniej o dziury w śródmiejskiej zabudowie, których jest tak wiele, że w zasadzie zabudowa stanowi archipelag wysp na morzu, a nie na odwrót. Ciekawy zamysł - podyktowany rządaniami mieszkańców osiedla Emilia. I w zasadzie budynek Intercontinentalu tylko zyskał na tym zabiegu - kosztem powierzchni użytkowej. Gdyby nie owa "dziura" budynek byłby jednym z mniej ciekawych w warszawskiej panoramie - przynajmniej od zachodniej strony - od której nie widać żyletki biegnącej przez całą wysokość budynku. Co ciekawe ponoć kosntrukcja tak została zaprojektowana, że jeśli by wyjąć ową "zbędną nogę" pozostała część budynku stała by nadal... Są plany postawienia bliźniaczego budynku na miejscu pawilonu handlowego "Emilii", również z podobnej wielkości otworem, ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie - bo co za dużo to nie zdrowo.



    1358) Skwer Sue Ryder. Zapewne wiele osób nie wie zarówno kim była Sue Ryder i gdzie się takowy skwer w Warszawie znajduje. Omijamy takie miejsca, nawet się nie zastanwiając kim byli patroni placów, skwerów, ulic... A warto, w końcu dobrze wiedzieć i ze swego punktu widzenia ocenić czy osoba wymieniona w nazwie jest godna do noszenia miana patrona danego miejsca. jedno jest pewne, że Sue Ryder należy do tego godnego grona, a sam skwer mieści się na Ochocie. Żeby nie było za łatwo sami zerknijcie kim była Sue Ryder - jeśli nie wiecie...



    1359) Szmulowizna, czyli tragicznie okaleczona dzielnica. PRL mocno doświadczył tą część prawobrzeżnej Warszawy. Niby zwykłe czynszówki jakich wiele na Grochowie, Mokotowie czy Woli, a jednak Szmulki mają coś w sobie. W dalszym ciągu czytelny układ krzyżujących się w trzech kątach ulic. W dalszym ciągu szeregi równej wysokości kamienic... Co prawda "przewietrzone" i zdominowane gomułkowskimi 11 piętrowcami, ale klimat i duch dawnej Warszawy w wielu miejscach Szmulek jeszcze krąży...



    1360) Szopen w Łazienkach. Wita nas przy głównym wejściu do Łazienek. Kopia odtworzona po wojnie, zresztą tak jak i wielu innych warszawskich pomników. A jednak kopia wyjątkowa, bo odtworzona z pieczołowitą starannością, przy dość trudnej bryle i znikomym materiale źródłowym. Może to dziwnie zabrzmi, ale pomniki które zostały odtworzone po wojnie mają dla mnie większą wartość niż oryginały które uniknęły pożogi wojennej. Odtworzenie jeszcze bardziej podkreśla fakt należnej czci osobie której pomnik wystawiono. Pieczołowitość w odtworzeniu potwierdza rangę pomnika.

    Komentuj (1)

  • 19.10.2009 :: 10:13

    Komentuj (2)

    1361) Wielkomiejskie jeszcze Rondo ONZ. Dlaczego taki tytuł? Za kilka lat doczekamy się pod Świętokrzyską II linii metra i stacji pod samym rodnem. I wszystko byłoby ładnie i pięknie gdyby nie zamysł likwidacji przejść naziemnych na rondzie, gdyż cały ruch będą rozprowadzały przejścia podziemne... Przejścia dla ludzi wsiadających bądź wysiadających z metra - zrozumiałe, ale po co likwidować przejścia naziemne? Przecież nie wszyscy kierować będą swe kroki do metra. Obecnie rondo "cieszy się" ogromnymi potokami pieszych i Ci wszyscy piesi będą wmusieli wejść pod ziemię aby zaraz wyjść na powierzchnię. Osobiście wolę postać na powierzchni i poczekać na zielone światło niż tłoczyć się niczym kret podziemnymi korytarzami... Dużo można by na ten temat napisać, ale rozwiązaniem problemu niech będzie I linia metra na odcinku Ursynowskim, gdzie mamy i przejścia podziemne kierujące ruch do metra i normalne zebry na skrzyżowaniach.



    1362) Tu było getto. Projekt dla Warszawy wręcz niezbędny. Do tej pory spory odsetek mieszkańców Warszawy wiedział, że gdzieś tam getto było, że gdzieś tam żyli jacyś Żydzi których już nie ma. Ale jeśli wchodzić w konkrety - to już gorzej... A tu projekt trafia w sedno. Postumenty z zasięgiem getta i wmurowane w posadzki chodników i ulic żeliwne oznaczenia przebiegu muru getta. Trafione w dziesiątke. Mało kto zdaje sobie sprawę, że getto to nie tylko "jakiś tam Muranów" i okolice "Żelaznej/Chłodnej gdzie była jakaś kładka", ale i stojący w granicy Palac Kultury i Nauki czy Rynek Nowego Miasta który również graniczył z terenem getta. Warto, a nawet trzeba wiedzieć gdzie rozgrywała się jedna z największych tragedii w historii naszego miasta.



    1363) Parku Skaryszewskiego Moc. Dla mnie jako dla mieszkańca lewego brzegu Park Skaryszewski pozostaje zapomniany i rzadko kiedy odwiedzany. I tu jest błąd bo sam Park jest kapitalny. Spacer alejkami to poczucie dzikiej przyrody która towarzyszy człowiekowi w środku 2 milionwgo miasta. Roślinność w rozsądnych rozmiarach, sporo założen wodnych. Mało który lewowbrzeżny park może dorównywać poziomem do Skaryszaka. Ogród Saski czy Park Świętokrzyski nie mają nawet podskoku do Skaryszaka. Warto skierować swoje kroki do Parku Skaryszewskiego.



    1364) Centrum Warszawy w XXI wieku. Warszawa jest specyficznym miastem. W każdym innym stan z początku XX wieku ma się nijak do stanu obecnego - oczywiście ze wskazaniem in minus. W Warszawie mamy do czynienie z odwrotnym procesem. 100 lat temu Śródmieście Warszawy wyglądało o wiele lepiej. Nie było autostrad przez środek miasta, nie było przeskalowanych bloczysk ZŻB... A obecnie, pomijając pustynię Placu Defilad, przestrzeń miejska odpycha. Ot chociażby pojemniki na surowce - cieszymy się że są, ale ich jakość, wygląd czystość dają dużo do życzenia. Podobnie zresztą jak stojący obok plastykowy słup ogłoszeniowy. A tak łatwo zapanować nad tym bałaganem chociażby ustawiając powszechne słupy ogłoszeniowe które we wnętrzu posiadają zbiorniki na surowce wtórne...



    1365) Ossolińskich. Boczne uliczki Krakowskiego Przedmieścia mają to do siebie, iż posiadając niewątpliwy urok pozostają zapominane. Bo kiedy ostatnio kierowaliście swe kroki w Ossolińskich, Bednarską czy Kozią? Gdzie leży problem, być może w braku dostatecznej liczy punktów gastronomicznych które mogłyby stanowić konkurencję do Krakowskiego Przedmieścia. Warto czasem zejść z "głównego szlaku"...



    1366) Ulotki zawładnęły miastem. Zawładnęły dawno temu i włądzy nie odpuszczają. Nasze przystanki wyglądają jak nieestetyczne tablice ogłoszeń rodem z Bangladeszu. Duży powód do wstydu z którym niewiele da się zrobić bez społecznego poparcia dla czystości przystanków. Znieczulenie społeczne, obojętność to czynniki które skutecznie wykorzystują Ci którzy nierzadko w biały dzień rozklejają swe ogłoszenia.



    1367) Wierny model. Most Poniatowski ze spokojem pozuje niczym model do każdego zdjęcia na którym chcemy go wuiecznić. Jest to wdzięczny model. Olbrzymi urok i moc dostojności znajdują odzwierciedlenie w kadrach jakimi go obdarzamy.



    1368) Kościół Sakramentek na Nowym Mieście. Piękny XVII wieczny kościół wyszedł z desek kreślarskich Tylmana z Gameren. W spokoju doczekał II WŚ, by podczas Powstania pogrzebać w swych ruinach setki osób na skutek bombardowania powstańczego szpitala który się w nim mieścił. Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę, że modlimy się na "cementarzu". Tyle zapomnianych istnien ludzkich, tyle żywotów ciekawych i niepowtarzalnych, które jednego dnia zostały przerwane przez naszych zachodnich sąsiadów...



    1369) Czackiego. Kolejna zapomniana śródmiejska ulica. Niby przetrwały dwie okazałe kamienice, niby jest Teatr, ale dla nogi porządnego trampa to niewiele, aby zboczyć z wyznaczonego szlaku jakim jest KP i NŚ. Wiele żywych kiedyś ulic tworzy obecnie senny klimat zapomnianego Śródmieścia...



    1370) Iluzja gęstego miasta. Wspaniały widok jaki roztacza się przed nami gdy Marszałkowską spacerujemy z Placu Konstytucji w kierunku Ściany Wschodniej jest tylko złudzeniem gęstozabudowanej Warszawy. Wystarczy obrócić głowę nieco w lewo by ujrzeć ciągnące się puste pola. Wiatr hula, obijając się o zabudowę Alej czy Świętokrzyskiej. Ile lat potrzeba, aby móc odtworzyć w tym miejscu miasto? Dużo... Podstawa to dobry miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Bez niego człowiek w każdej chwili będzie się bał, że ten czy inny inwestor wymyśli np. 200 metrowy wieżowiec w Parku Świętokrzyskim albo na terenie przyszłej agory od strony Marszałkowskiej.

    Komentuj (2)